Pomarańcz wniebosoki

Lewitacja pod pomarańcz wniebosoki,
Jestem taki piękny, mądry i szeroki,

Nic sam nigdy nie zniepsułem,
Jestem supertego manipułem,

Stół okienny nadwystaje chmury,
Robi z tego framug czarnych dziury,

Tacki, krzesła, szarowidze wokół,
Jak na niebo bez koloru zalatuje sokół.

Nadpity swoją arogancją wielowiedzy,
Staję na odbłoku swojej cudzej miedzy,

Krzycząc ponad maście, marskość i powidła,
Aby wszystkim wam podmina kwasem zbrzydła,

Dając mi rozkoszne bajanie zrosłej szerokości.
Wąskość spod wierzchu zajdzie gdy zbieleją kości,

Zobacz także...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *